Nadal pamiętam, kiedy ty miałeś kilka miesięcy, a ja 6 lat i wychodziliśmy na pierwsze WSPÓLNE spacerki po łące, czy chociażby po wsi (pod opieką dorosłych rzecz jasna). Jako mały szczylek podgryzałeś mi palce u rąk, a ja zachwycałam się jaki słodki z Ciebie piesek. Popełniłam na Tobie masę błędów. Ale zdaje się, że przynajmniej większość naprawiłam i staram się abyś miał jak najlepiej.
Cofnijmy się dwa lata wstecz. Rex wtedy ciągnął na smyczy jak znany wszystkim parowóz Tomek, chodził też na źle założonej kolczatce, a koło szczekających za płotem psów nie dało się z nim normalnie przejść. Gdy chciałam poćwiczyć z nim jakiekolwiek sztuczki na spacerze, w ogóle nie zwracał na mnie uwagi. Gruby jak parówa, do tego skakał (niestety z mojej niewiedzy). Jadł tłusty syf do tego zero regularnych spacerów.
Jak jest teraz?
Nie ciągnie praktycznie wcale, wypracowaliśmy to prawie że do perfekcji, kolczatka dawno temu przestała nam służyć, a jeśli biega koło nas szczekający burek (chociażby w odległości 2m od nas) Rex jedyne co, to warknie. Nie atakuje, nie prowokuje, nie rzuca się. Jest opanowany. Gdy tylko mówię "poczekaj", "idziemy", "wracamy" na spacerze, wie o co chodzi. Jak zobaczy że wyciągam smaczki jest zmotywowany i wykonuje serie różnych sztuczek. Gruby jest nadal, ale na pewno nie taki jak kiedyś, bo chudszy o ok. 3-4kg. Aktualnie je Brita, lekko ponad rok temu zaczął jeść w miarę dobre karmy zaczynając od Brit Premium Light, poprzez Brit Premium Small, Wolf of Wilderness, Arion, na Brit Premium Small skończywszy. Spacery regularnie 6:15-7:15 poranny spacer, 18:40-19:40 wieczorny spacer, 3 razy w tygodniu bieganie obok roweru zamiast wieczornego spaceru jako godzinny trening. Do tego co ok. 2 tygodnie wyjazdy nad różne zalewy, w różne miejsca położone max. 35km od nas.
Tak oto z ciapatej kanapowej parófy stał się dość aktywny pies.
Muszę szczerze przyznać że z wagą i kondycją nie jest kolorowo, ale musicie uwierzyć że staramy się jak tylko się da!
Wreszcie również ogarnęłam siebie i jedziemy na badania w tym, lub następnym tygodniu, a po wakacjach prześwietlenie stawów. W marcu tego roku, pierwszy raz w życiu Rex miał uraz. Od tamtego czasu dostaje suplementy Aniflexi+, oraz od niedawna suplementy na redukcję wagi psa. Rozważam nad zakupem większej ilości supli na stawy, aby zabezpieczać ciapatą beczkę przed różnymi kontuzjami. Przed każdym treningiem robię psu porządną rozgrzewkę, gdzie jeszcze rok temu nie pomyślałabym o czymś takim (głupia ja).
Zaczęliśmy również Obedience, na bardziej "poważnie" i świetnie się czujemy w tym sporcie, a i idzie nam coraz to lepiej.
Jedyne, co bym zmieniła w tym psie to większe skupienie w nowych miejscach i zaprzestania rzucania się i jeżenia na widok kotów. Ale to jeszcze zdążymy wypracować, skoro już tyle razem przeszyliśmy i oduczyłam gupiego bórka innych złych nawyków, to czemu z tym miałabym sobie nie poradzić? No właśnie. W wakacje bierzemy się za psią kondycję i za resztę problemów.
A teraz:
A tu macie link do filmu urodzinowego
https://www.youtube.com/watch?v=P7uei132RZ4&t=1s
Tak więc czas zakończyć ten post. Jak widać, staram się jak najlepiej dla małego kundla i jest coraz lepiej i lepiej, jego postępy w pracy ze mną są ogromne i mam nadzieję, że będą jeszcze większe!
Do kolejnego, beczkowego postu!